390. Bać się końca świata?

Kościół na początku adwentu co roku kieruje naszą uwagę ku końcowi. Czytania mszalne w tym czasie skupiają się na tematyce powtórnego przyjścia Pana Jezusa, czyli na końcu świata. W niedziele czytaliśmy gdy Jezus zapowiedział iż ludzie mdleć będą ze strachu w obliczu wydarzeń końca świata.

Pewnie na kanwie tych słów Jezusa na przeróżnych portalach prawicowych, religijnych w tym okresie zawsze następuje wysyp mrożących krew w żyłach przepowiedni o tym co czekać nas będzie na końcu czasów, co więcej coraz częściej da się z tych tekstów wyczytać że wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią nam o tym, że ten koniec czasów jest blisko.

Można do tych zapowiedzi podejść na dwa sposoby, pierwszy drżeć ze strachu i wyglądać jak na nasz świat spadnie lawina katastrof, co może niechybnie skończyć się u nas chorobą psychiczną. Można też, zapowiedzi końca czasów, zwłaszcza te przekazywane w tych straszących nas tekstach zupełnie zbagatelizować. Nie wiemy kiedy faktycznie nastąpi kres dziejów, może zdarzyć się to za naszego życia ale wcale nie musi. Wydaje się zatem, że dla człowieka wierzącego tylko ta druga opcja jest do zaakceptowania.

Człowiek wierzący nie może bowiem żyć w strachu. Człowiek wierzący ma wziąć do serca naukę Jezusa zgodnie z którą wzywa On nas mówiąc: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym” Tak więc chodzi o to by zawsze być przygotowany na to że może nastąpić koniec. Zawsze. Jeśli jesteśmy przygotowani, to nie ma powodów do niepokoju.

Warto bowiem zwrócić uwagę, że może nastąpić nasz prywatny koniec świata. Codziennie przecież ktoś umiera, odchodzi, często także docierają do nas informacje że ktoś zmarł nagle, nic nie zapowiadało jego odejścia. Nigdy zatem nie wiemy kiedy przyjdzie nam się pożegnać z tym życiem i będziemy musieli stanąć przed Panem. Musimy więc zatem być zawsze na to przygotowani.

Co do licznych i straszących nas przepowiedni Jezus wprost powiedział: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „Ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *