Muniek śpiewa „najlepsze miesiące to kwiecień, czerwiec, maj” Trudno się z nim nie zgodzić. Dodałbym do tych miesięcy jeszcze te wakacyjne, czy złotej polskiej jesieni. Coby nie powiedzieć, trwa właśnie ta piękniejsza pod względem pogodowym, część roku, a co za tym idzie, trwa sezon na bliższe i dalsze wycieczki. Dlatego też, na blogu proponuje cykl luźnych, podróżniczych tekstów. Raz w miesiącu w tym okresie będe Was zatem zabierał w pewne ciekawe dla mnie miejsca.
Zaczynamy od wycieczki w Pieniny, konkretnie na najpiękniejszy dla mnie szczyt Pienin Sokolice. Pewnie w miesiącach letnich, w ciągu dnia miejsce to traci swój urok, gdy szczyt atakuje chmara turystów, momentami wyglądająca jak szarańcza. Ścisk i tłok nie sprzyjają kontemplacji tego co z ów szczytu widzimy.
Mi udało sie jednak wydrapać na ten szczyt gdzieś wczesną wiosną, czy już jesienią.
Szczególnie miło wspominam wędrówkę od Krościenka nad Dunajcem, krótkim (ok godzina 15) acz wymagającym szlakiem. To był pewien majowy, sobotni, wczesny poranek. Słońce dopiero budziło się z nocnego snu. Zaparkowałem samochód tuż przed szlabanem, na ulicy Świętej Kingi w Krościenku. Trasa zielonym szlakiem biegła początkowo płaską, szeroką, szutrową drogą, wzdłuż szumującego Dunajca. Później szlak zielony odbija i pnie się w górę, dość stromo. Tak dociera aż do przełęczy Sosnów, gdzie szlakiem niebieskim docieramy już na sam szczyt.
Na szczycie słynna sosna (mimo że uszkodzona po akcji GOPR, to nadal budzi respekt) No i te widoki, przełom Dunajca, Trzy Korony, Czerwony Klasztor na Słowacji, a w oddali, gdzieś na horyzoncie białe szczyty Tatr.
To był przepiękny poranek. Na szczycie byliśmy tylko my. Słońce pieściło nasze twarze i siedząc tak przez dobre kilkadziesiąt minut podziwialiśmy to niezwykłe piękno przyrody. Po około godzinie, zaczęli docierać inni turyści. Ten czas, na szczycie- czas gdy cisze przerywało jedynie ciche brzęczenie jakiś owadów, lub podmuchy wiatru, miał w sobie coś mistycznego. Tam w górze byliśmy bliżej nieba i dosłownie poczuliśmy ta bliskość na sobie. Jak bowiem w takim miejscu nie wychwalać Boga za piękno stworzenia, za piękno przyrody. Taka modlitwa w sercu, pełna uwielbienia przychodziła samoistnie.
Sokolica w Pieninach to jedno z najpiękniejszych zakątków Polski. Bardzo polecam.

