Doniesienia medialne o zdarzeniach w mieszkaniu znanego księdza z Dąbrowy Górniczej, działającego nawet nie tyle w przestrzeni parafialnej ale w przestrzeni diecezjalnej budzą odrazę czy wręcz obrzydzenie. Ksiądz miał urządzać seks imprezę wspólnie z dwoma innymi księżmi, na którą tą imprezę miano zaprosić męską prostytutkę. Zachowania mężczyzn miało przybrać taką formę, która doprowadziła osobę prostytuującą się do problemów zdrowotnych. Kolejno księża mieli próbować utrudnić pogotowiu ratunkowemu udzielenia pomocy.
To zdarzenie świadczy tylko i wyłącznie o tym, że stan duchowny, osoby w koloratkach nie są bardziej świętsze niż pozostała część społeczeństwa. Zatem wśród nich, tak jak w innych grupach społecznych znajdują się osoby które świecą dla innych przykładem jak i osoby które stanowią antyprzykład czy wręcz odrazę, są osoby dobre i są zboczeńcy, oszuści, alkoholicy i inni.
Kościół to specyficzny rodzaj korporacji, jego członkowie- duchowni winni świecić przykładem dla społeczeństwa i każde zdarzenie z ich udziałem z którego wynika iż duchowny źle się prowadzi bulwersuje i nie może być niczym usprawiedliwione. Na instytucji Kościoła ciąży szczególny obowiązek aby z wielką skrupulatnością badać osoby duchowne czy aspirujące do tego stanu i z wielką surowością egzekwować wszelkie nieprawidłowe zachowania tych osób.
Przy okazji tego tematu, warto tarze poruszyć kwestie awansów wewnątrzkościelnych, nominacji czy obsadzania stanowisk. To co zaobserwowałem w mojej diecezji, w bliskim dla mnie otoczeniu, obsadzanie konkretnych księży różnymi funkcyjnymi stanowiskami odbywa się zwykle podobnie. Dana osoba, gdzieś już w seminarium staje się oczkiem w głowie przełożonych. Po święceniach kierowana jest na parafie, jednak już po roku- max dwóch- kieruje się ją na studia doktoranckie, wyrywana jest z pierwszej linii pracy duszpasterskiej i już nigdy do niej nie wraca. Po studiach doktoranckich dostaje takie czy inne stanowisko, potem kieruje się ją na studia gdzieś za granicą, zwykle Rzym, a potem trafia do kurii no i tak sobie w tej kurii funkcjonuje, by czasem po latach trafić do jakiejś dużej miejskiej parafii na stanowisko jej proboszcza. Międzyczasie osoby te tracą ten zapał ewangeliczny i czasem mam wrażenie, że także wiarę. Mamy urzędników a nie kapłanów, mamy osoby funkcyjne wykonujące pewne zadania a nie przewodników, którzy umieli by rozpalać wiarę innych. Na dodatek osoby te są często oderwane od rzeczywistości, przekonane o wyższości na zwykłymi księżmi nie mówiąc już o ludzie bożym.
Czasem jednak, co już mniej widać, pod skorupą urzędasa kościelnego kryje się osoba nieszczęśliwa. Mamy człowieka, który zrezygnował z normalnego życia, rodziny na rzecz służby Bogu. Na drodze kapłańskiej był doceniany, szybko awansował. Tyle że, wiara między czasie gdzieś ostygła, może nawet wyparowała, zatem cel takiego życia stał się pusty. To prosta droga do szukania pocieszenia w różnych używkach, dziwnych zachowaniach.
Kościół zatem powinien zweryfikować swoje wewnętrzne struktury. W pierwszej kolejności zdecydowanie zainwestować, czas, i środki na to by ciągle ewangelizować duchownych, by ich skutecznie formować, by rozpalać na nowo ich wiarę. Jeśli wiara, będzie żywa, jeśli więź z Bogiem będzie pielęgnowana, jeśli życie duchowe takich osób będzie na wysokim poziomie to będzie o wiele więcej świętych kapłanów.
Wracając do samego zdarzenia w Dąbrowie Górniczej. Zawsze gdy dowiaduje się złym prowadzeniu księdza i wypowiadam się na ten temat, to podkreślam, że już od czasów apostołów ludzie kościoła byli ludźmi ułomnymi, popełniającymi błędy czy czasem postępującymi po prostu źle. Jednak to nie dla księży wierzę i nie dla nich chodzę do kościoła. W Kościele bo wiem, że właśnie w tym Kościele spotykam żywego Jezusa i chcę z Nim kroczyć drogą mojego życia.


W trakcie poszukiwania w sieci potrzebnych informacji znalazłam ten artykuł. Wielu autorom wydaje się, że mają rzetelną wiedzę na opisywany temat, ale niestety tak nie jest. Stąd też moje pozytywne zaskoczenie. Świetny artykuł. Zdecydowanie będę polecał to miejsce i częściej tu zaglądał, żeby przejrzeć nowe posty.
Bardzo dziękuję. Miło mi na tak pozytywną opinię. Pozdrawiam
„To zdarzenie świadczy tylko i wyłącznie o tym, że stan duchowny, osoby w koloratkach nie są bardziej świętsze niż pozostała część społeczeństwa. Zatem wśród nich, tak jak w innych grupach społecznych znajdują się osoby które świecą dla innych przykładem jak i osoby które stanowią antyprzykład czy wręcz odrazę, są osoby dobre i są zboczeńcy, oszuści, alkoholicy i inni.”
To zdarzenie świadczy o totalnym zdegenerowaniu moralnym człowieka. W Pana wypowiedzi odbieram to jako próbę zestawienia Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Są granice których przekroczyć nie można!!!
„Wracając do samego zdarzenia w Dąbrowie Górniczej. Zawsze gdy dowiaduje się złym prowadzeniu księdza i wypowiadam się na ten temat, to podkreślam, że już od czasów apostołów ludzie kościoła byli ludźmi ułomnymi, popełniającymi błędy czy czasem postępującymi po prostu źle.”
Mój odbiór jest subiektywny. Zło jest ZŁEM. Bycie katolikiem to życie zgodnie z nauką KK. To jest mój wybór, nie przymus. Kościół to nie instytucja, Kościół to Wspólnota Eucharystyczna. To My jesteśmy Kościołem Szanowny Panie. Pozdrawiam.
„To zdarzenie świadczy o totalnym zdegenerowaniu moralnym człowieka. W Pana wypowiedzi odbieram to jako próbę zestawienia Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Są granice których przekroczyć nie można!!!” Zgadzam się z Panem. Nie taka była moja intencja, skoro tą część tekstu tak Pan odebrał to chyba bardziej precyzyjnie powinienem formułować myśli. To zdanie padło dlatego, iż chciałem przekazać że niestety wśród duchowieństwa są także osoby których tam być nie powinno- zboczeńcy alkoholicy itd, ale są także osoby świecące przykładem. Nie chodzi o usprawiedliwianie, tylko chodzi o to by nie uogólniać, atakować wszystkich księży tylko dlatego że wśród nich znajdują się czy to przestępcy czy jacyś zwyrodnialcy.
To drugie zdanie, jakie Pan zacytował miało dać wyraz temu, że nie wierzymy dla księży ale często mimo tego jacy są.
Tak pełna zgoda w zakresie ostatniego akapitu Pana komentarza.
Bardzo dziękuję za tą dyskusję i Pana uwagi.
Pozdrawiam
Jestem zdumiony próbą, usprawiedliwiania sodomitów.
Tak jestem Katolikiem a może jestem katolikiem. Kryzys Wartości to szerokie pojęcie. „Wierzę w Święty Powszechny i Apostolski Kościół”. Zło jest złem, człowiek pozostaje człowiekiem i ma wybór.
Witam
Gdzie z mojego tekstu wywnioskował Pan, że próbuje usprawiedliwić sodomitów?
Wręcz przeciwnie. Starałem się by wyraźnie wybrzmiało, że dla mnie to co wydarzyło się w Dąbrowie Górniczej jest obrzydliwe i nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. W tekście zastanawiam się nad powodem kryzysu kapłaństwa jako takiego i zaznaczam, że nie zależnie jak zdeprawowanych księży spotykam, nie odtrąci to mnie od Kościoła bo wirze nie w księży ale w Boga.