Znamy doskonale to zdanie z Pisma Świętego w którym Jezus zachęca do wytrwałej, wprost naprzykrzającej się modlitwy. Jezus mówi: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone.” Kilka zdań wcześniej, wprost mówi, że dar można otrzymać nawet jeśli nie z miłości dającego to z natręctwa biorącego. Tak wiec, tak… mamy pukać, mamy prosić, mamy wołać, mamy być natrętni w tym wołaniu do Boga o to co potrzebujemy.
Tylko czy my potrafimy, tak z ufnością i wiarą pukać, prosić, wołać? Czy w ogóle mamy na to czas, czy modlitwa nie jest tylko bezmyślnym odmawianiem wyuczonych formułek, albo czy w ogóle jej nie ma?
Z drugiej strony, ktoś może powiedzieć, no jak to, On da wszystko o co poprosimy? Przecież ile to razy ktoś modlił się o coś żarliwie, choćby o zdrowie, a tego nie otrzymał?
Tą wątpliwość wyjaśnia mi druga cześć tej czwartkowej ewangelii. Jezus mówi: „Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona?” Zauważalne jest, że Jezus zestawia dobre prośby i potrzeby ze złym ich spełnieniem. Chleb- kamień, ryba- wąż, jajko- skorpion.
Oczywiste jest, że żaden rodzic na potrzeby swoich dzieci nie odpowie tak by te dzieci skrzywdzić. Rodzic zawsze chce dla nich dobrze. Jeśli dziecko prosi o chleb, otrzyma jedzenie nie kamień. Właśnie czasem to co nam się zdaje, że nam potrzeba, tak naprawdę jest dla nas złem.
Tak samo mają dzieci- coś bardzo chcą, ale my rodzice, nawet wbrew ich wielkim prośbom im tego nie damy bo wiemy że to jest dla nich złe. Chcą oglądać telewizor i w ten sposób odpoczywać po wyczerpującym dniu i uważają że oglądanie bajek to dla nich super rozrywka. Wiemy, że po licznych obowiązkach potrzebują fajnej rozrywki, ale zamiast bajek dajemy im np jakąś grę planszową, bo wiemy że to będzie dla nich lepsze.
Podobnie jest z Bogiem. Nie zawsze spełnia nasze prośby, czasem nie uchroni nas przed porażką, chorobą, złem. On patrzy szerzej, On widzi w perspektywie wieczności, a to zupełnie inna perspektywa.
Jedno jest jednak pewne, żadna modlitwa nie pozostanie bez odpowiedzi.

