„Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”
Słowa Jezusa z poniedziałkowej ewangelii każą mi się zapytać jaki jestem dla innych? To ważne pytanie na drodze nawrócenia, jaką powinna być droga Wielkiego Postu. Czy jestem wystarczająco miłosierny, czy nie osądzam, czy nie potępiam, wreszcie czy potrafię odpuścić?
Trudno inaczej zrozumieć tą ewangelię jako informacje, że wszystko co robimy względem innych wraca do nas.
Zachęta Jezusa: „Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze.” powinna być wystarczającą motywacją do tego by dawać siebie innym bez reszty.
Czy jestem zdolny do takiego dawania. Czy potrafię dać innym mój czas, pozwolić wykorzystać go mojej żonie, dzieciom? Czy nie marnuje tego czasu w pracy? Czy moja praca, jakoś moich usług, podejście do drugiego jest takie jakie życzyłby sobie Jezus?
Wiem, że wiele jest u mnie do poprawy i mam nad czym pracować i ta praca nie może skończyć się wraz z końcem Wielkiego Postu.


Nie da się ukryć, w taki sposób ludzie patrzą, i tak odmierzają. Bo łatwo jest głosić moralne poglądy, trudniej nimi żyć.
nic dodać nic ująć
Tylko, że najpierw jesteśmy dziećmi i to nas oceniają i nam odmierzają. Należy zatem odwrócić narrację: skoro mi źle odmierzano, to jednocześnie nauczono mnie złego odmierzania, więc nikt nie ma prawa mieć do mnie pretensji, że źle odmierzam.
Dziecko to proste urządzenie: co otrzyma, to oddaje, w dodatku z procentem.
Kiedy byłem nieporadny, otrzymywałem wrzaski i oskarżenia o lenistwo.
Skąd zatem miałbym brać cierpliwość i miłosierdzie dla nieporadnych? I z jakiej racji?
Pozdrawiam.
Jest pan dorosły, może pan robić co chce.
Dzięki Bogu jest jeszcze Sakrament Pokuty i Pojednania i możliwość przebaczenia tym, co nam źle odmierzali i nam samym za kontynuowanie złego odmierzania.
Właśnie 🙂
Choćby stąd, że sam doświadczyłeś złego odmierzania wiesz jak to jest jak ktoś źle odmierzył. Trudne, ale może warto spróbować?