Gdy widzimy tą lawinę rozwodów, czy też lawinę osób żyjących z sobą bez ślubu lub tylko po ślubie cywilnym w sposób oczywisty można zapytać co się stało z naszą cywilizacją? Ostatnio dotarłem też do takiego zestawienia, z którego wynika iż od początku roku dwa razy więcej Polaków zmarło niż się urodziło.
Polacy nie chcą mieć dzieci. Druzgocąca prawda!
Pokolenie lat 80-tych czy początku lat 90-tych marzyło o niewielkiej rodzinie. Jedno, dwoje dzieci to taki standard. Pokolenie młodsze dzieci mieć nie chce. Model rodziny u aktualnych młodych Polków to wspólne zamieszkanie na wynajmowanym mieszkaniu (nie ma się co dziwić przy aktualnych cenach nieruchomości), praca która nie przeszkadza w realizacji marzeń i pies (bądź względnie kot).
Dzieci przeszkadzają w realizacji marzeń, zmuszają do poświęceń, do rezygnacji z siebie. Dzieci są męczące.
Tak, dzieci są błogosławieństwem, dają wielką radość, są motorem napędowym i motywem do działania. Są największym szczęściem. Tylko, właśnie wymagają poświęcenia.
Egoistycznie i konsumpcyjnie wychowani młodzi Polacy w coraz mniejszym stopniu zdolni są do poświęceń. Patrzą na własne ja, na realizację siebie. Pogoń za wrażeniami, emocjami czy kolejnym konsumpcyjnym dobrem (może do być samochód, gadżet czy podróż) pochłania ich bez reszty. Chcą korzystać z życia, bo jest ono przecież krótkie, a dzieci w tym przeszkadzają.
Oczywiście, ta postawa jest zgubna, prowadzi do samozagłady. Będzie owocować za kilkadziesiąt lat niezliczoną rzeszą samotnych, nieszczęśliwych starych ludzi, którzy nie będą mieć już siły do realizacji swoich marzeń, do życia na pełnej petardzie i nie bardzo będą wiedzieli po co i dla kogo mają żyć. Pewnie z pomocą przyjdzie wówczas eutanazja.
Upadek rodziny niesie z sobą zatem upadek społeczeństwa i cywilizacji. Swoje źródło ma natomiast w skrajnym egoizmie i niezdolności do poświęceń i wierności swoim wyborom.
Ten tekst ma dużo uogólnień, ale chodzi mi o opisanie trendu. Jasne że nie wszyscy młodzi tak myślą i postępują ale trend jest bardzo zauważalny. O tym trendzie będę w najbliższych tygodniach tu na blogu pisał, bo uratowanie rodziny jest pierwszym krokiem do uratowania naszego zachodniego świata.


A może tak popatrzeć z drugiej strony?
Co dostają pracowici? Więcej pracy, ale z należną zapłatą jest już problem!
Co dostają uczynni? Niewdzięczność.
Co dostają poświęcający się? Frustrację i przekonanie, że nie było warto.
Może nie zawsze tak jest, może nawet nie w większości, ale na tyle często, by brać te opcje pod uwagę.
A poza tym, skoro ktoś nie lubi dzieci, to ich posiadanie unieszczęśliwi zarówno jego jak i te dzieci – zatem po co męczyć i siebie i otoczenie?
Pozdrawiam.