Stereotypowy obraz różańca, który chyba coraz częściej odchodzi do lamusa, to obraz starszych pań w kościele klepiących zdrowaśki. Nie jest trudno spotkać w internecie memy, naśmiewające się z takich osób, nazywające ich moherami czy zarzucające hipokryzje.
Tymczasem klepanie zdrowasiek nie jest modlitwą różańcową. W modlitwie tej wychwalamy Maryję i Jezusa, w powtarzanej wielokrotnie modlitwie „Zdrowaś Mario” rozważając jednocześnie konkretną tajemnicę różańca. Zauważmy jednocześnie iż większość tajemnic różańca wprost odnosi się do Jezusa. Praktycznie wszystkie począwszy do tajemnicy „Narodzenia” do „Zesłania Ducha Świętego”. Odmawiając różaniec towarzyszymy więc Jezusowi w jego konkretnym dziele, w konkretnym wydarzeniu związanym z tajemnicą naszego zbawienia. Rozważając przypominamy sobie konkretne zdarzenia z Pisma Świętego. Jesteśmy w tych wydarzeniach razem z Jezusem i Maryją.
Chyba żadna inna modlitwa, oprócz Mszy Świętej, nie jest wstanie tak bardzo przybliżyć nas do dzieł zbawienia, Pisma Świętego i samego Jezusa jak różaniec. Stąd chyba tak duża jego siła.
O tej sile, nawet podświadomie wiedzą te starsze panie poświęcające czas na odmawianie różańca… nie tylko w październiku.

