529. Wytrwałość w modlitwie

W kończącym się tygodniu, Kościół znów przypomina fragment ewangelii w której Jezus poucza nas o potrzebie wytrwałej modlitwy.

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone.” 

Pięknie brzmią te słowa Jezusa. Zgodnie z nimi, nie ma modlitw niewysłuchanych. Życie jednak pokazuje co innego.

Ile osób prosiło o zdrowie, o wyleczenie z groźnej choroby, i nie zostało wysłuchane. Ile osób prosiło o dobrą pracę a mimo to latami pracy nie otrzymują. Ile osób modli się za powrót ich małżonka, a mimo to widzą tylko jak ten małżonek zakłada nową rodzinę. Przykładów można mnożyć…

Jak zatem jest z tym stwierdzeniem: „każdy bowiem kto prosi, otrzymuje”.

Przeczytałem gdzieś że nasza modlitwa, modlitwa chrześcijan tym różni się od modlitwy innych osób że chrześcijanie wierzą, że Bóg wie czego naprawdę nam potrzeba. To  zaufanie Bogu prowadzi do pełnego zawierzenia Jemu swojego życia, swoich problemów.

Bóg widzi więcej, Jego optyka sięga wieczności, pewne sprawy patrząc z perspektywy wieczności wyglądają zupełnie inaczej niż tylko z naszej ziemskiej perspektywy. Stąd zatem niewysłuchane modlitwy o zdrowie. Nie umiem pojąć tragedii związanej ze śmiercią czy ciężką chorobą dzieci. Wierzę jednak że w tym wielkim cierpieniu jest Bóg… i ten krzyż cierpienia czy zdecydowanie przedwczesnego odejścia, z perspektywy wieczności staje się tak naprawdę nic nie znaczącym trudem do wiecznego szczęścia.

Życie z Bogiem nie oznacza także iż nie spotkają nas nieszczęścia czy problemy. On daje nam jednak siłę by przez te problemy przejść. Nie możemy też ograniczać się do samej modlitwy. Tak, ona powinna poprzedzać nasze wszelkie działania, ale właśnie nasza aktywność nie może ograniczać się do bierności. Może jest tak, że Bóg wysłuchując naszych modlitw wielokrotnie stwarzał nam różne okazje, ale my pozostaliśmy bierni odrzucając je, może być też tak że Bóg pokazuje nam inną drogę niż tą jaką sobie wymarzyliśmy, nie jesteśmy jednak otwarci na te jego wskazówki i nie dostrzegamy tych znaków które świadczą o tym by pewną drogę sobie odpuścić.

Nie wysłuchane modlitwy, może zatem nie są wcale niewysłuchane, wręcz przeciwnie. W cytowanym wyżej fragmencie ewangelii ważny jest także jej ciąg dalszy, gdy Jezus mówi:

Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. 

Morał zatem z tego taki, że warto i trzeba się modlić. Wytrwała modlitwa czyni cuda i wyłącznie na lepsze zmienia nasze życie. To piękna i motywująca do częstych i prawdziwych rozmów z Bogiem informacja.

 

2 thoughts on “529. Wytrwałość w modlitwie

  1. Warto też pamiętać, że człowiek ma tylko kilkadziesiąt lat życia. „Wytrwale” nie może zatem oznaczać „w nieskończoność”. Jeśli zatem kilka-kilkanaście razy, lub przez kilka-kilkanaście miesięcy sprawa zupełnie nie idzie – lepiej odpuścić i poszukać innej metody lub celu.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *