Przypowieść o nieuczciwym rządcy, którą przytoczyła wczorajsza ewangelia była dla mnie trudnym do zrozumienia fragmentem ewangelii.
Jak bowiem zrozumieć pochwałę oczywistej nieuczciwości. Wówczas, gdy rządca zostaje przez właściciela złapany na nieuczciwym zarządzaniu, na tym, że nie dba o interesy swojego przełożonego, ten aby uniknąć zwolnienia ściąga od dłużników ich długi dla właściciela ale w znacznie mniejszej części. Pan pochwala ten spryt. O co tu chodzi? Przecież tak naprawdę zarządca nie zwrócił wszystkiego bogaczowi.
Powyższa ewangelia przypomina mi że:
- optyka Boska nie jest naszą optyką ludzką
- wszystko co posiadam jest niejako darem jaki otrzymałem od Boga. Czy jednak to, że moje dobra materialne są darem zwalania mnie z uczciwej pracy czy dążenia do tego by te dary pomnożyć? Przeciwnie mam pracować, żyć, tak jakby Boga nie było. Czy fakt daru powoduje iż dóbr tych nie mogę stracić? Oczywiście że nie, mogę je stracić, bądź dlatego że źle nieuczciwe z moimi dobrami postępowałem, bądź dlatego że spotkałem nieuczciwego zarządcę,
- skoro to co posiadam jest darem, to też nie mam prawa tego daru zatrzymywać wyłącznie dla siebie, mam tym co otrzymałem dzielić się z innymi. Ta ewangelia to pochwała życia nie tylko dla siebie, tak by tylko mi było dobrze, ale także dla innych.
- gromadzenie dóbr wyłącznie dla siebie pozbawione jest sensu i jest głupotą. Te dobra to tylko doczesny wymiar naszego życia, ale rozliczani będziemy zupełnie z innych dóbr, z tego jak żyliśmy, z naszych dobrych uczynków i z miłości oraz otwartości na innych.


Gromadzenie „tylko dla siebie” powoduje, że potem nie trzeba wyciągać ręki po pomoc od „reszty świata”, zatem długoterminowo jest to korzystne także dla otoczenia.
W dodatku nie wypuszczanie pieniądza na rynek (oszczędzanie) powoduje zmniejszenie inflacji lub przynajmniej spowolnienie jej wzrostu – co też jest korzystne dla otoczenia.
Oszczędzanie to kupowanie długu państwowego (obligacji), dzięki czemu państwo może bardziej elastycznie zarządzać budżetem. A zakładanie lokat bankowych oznacza, że banki maja z czego pożyczać innym klientom. A kupowanie akcji (zwłaszcza nowych emisji) oznacza dostarczanie firmom pieniędzy na rozwój.
Kiedy zatem spotka Pan oszczędnego człowieka, należy się ukłonić i podziękować – świadczy on bowiem wielkie dobro nawet wtedy, kiedy nic widocznego nie robi i uchodzi za „skąpca”. Po prostu samo jego istnienie jest bardzo dobre i jedynym problemem jest niewielka liczebność.
Pozdrawiam.
Tylko, że w tekście nie chodzi jedynie o dzielenie się dobrem materialnym, ale też talentem, czasem, sobą. Chodzi o to, że nie możemy skupiać się tylko na zarobku…