Święty Mikołaj to chyba najbardziej wyczekiwana w grudniu postać wśród dzieci. Doskonale pamiętam tą ekscytacje gdy w dzieciństwie znajdowałem pod poduszką prezent od Świętego Mikołaja. Święty Mikołaj z mojego dzieciństwa to głównie biskup. W mojej wyobraźni funkcjonował jako pan z biskupią czerwoną czapką i czerwonymi szatami, miał pastorał i worek wypełniony prezentami. Jednocześnie… tak tak przyjeżdżał na saniach, które ciągnęły renifery. Dla mnie to był ten prawdziwy Święty. O Laponii, elfach i całej tej magii, chyba nie słyszałem, a jeśli nawet… to uważałem ją za bajkę.
Dziś moje dzieci, z tą samą ekscytacją czekają na Świętego Mikołaja. Chodź, ku mojemu zdziwieniu, na spotkaniach z dziećmi w ich przedszkolu czy na osiedlowym spotkaniu pojawiał się Święty Mikołaj w przebraniu takim jak pamiętam z dzieciństwa: czapka biskupia, laga, worek z prezentami, to jednak jestem przekonany że wyobraźnie moich dzieci skradła komercyjna wersja Świętego Mikołaja.
Czy to coś złego? Chyba nie. Ważne że ten Święty ciągle do tych dzieciaków przychodzi, że daje radość, ekscytacje i tworzy wspomnienia, które dzieciaki zapamiętają na całe życie.
Święty Mikołaj ten prawdziwy uczy że prawdziwe szczęście jest wtedy gdy dzielimy się swoim światem z innymi. Mikołaj to przecież dziecko zamożnych osób. Był biskupem Mirry. Swój odziedziczony majątek, nie zachował dla siebie. Nie zamknął się w pałacu, nie oddzielił od ludzi, ale był z nimi, walczył o ich dobro i dzielił się tym co posiadał. Jak każe tradycja, dzielił się w ukryciu. Święty miał przekazać pieniądze córkom zubożałego szlachcica, umożliwiając im wyjście za mąż, miał wstawiać się w modlitwie za żeglarzy, którzy dzięki temu uniknęli utonięcia (dlatego jest też patronem marynarzy), miał wstawiać się za skazanymi na śmierć mieszkańcami Miry o złagodzenie wyroku. Był ze swoim ludem, był blisko wiernych, dlatego znał ich problemy i wspierał w każdy możliwy sposób: ten materialny oraz ten duchowy. Święty Mikołaj jest zatem postacią, którą bliżej winni poznać zwłaszcza nasi polscy biskupi, może wówczas lepiej rozumieli by wiernych i lepiej kierowali kościołem.
Mikołaj… ten skomercjalizowany to baśniowa pełna magii postać, ale postać wykorzystywana w marketingu do tego aby namawiać nas na nabywanie kolejnych materialnych przedmiotów, jest zatem przeciwieństwem tego Świętego, który wolał być niż mieć.
To dla nas ważna lekcja… bo przecież „człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.”- jak mawiał św. Jan Paweł II

