Obserwuje dyskusję w polskich mediach i internecie dotyczącą papieża Franciszka. Nadziwić się nie mogę skrajnościom. Dla jednych był to bowiem papież- prorok, dar dla współczesnego Kościoła, najlepszy przewodnik na te czasy. Dla innych papież Franciszek to „najgorszy papież w historii” a i są tacy, którzy twierdzą, że papież Franciszek legalnym papieżem nigdy nie był i od czasu abdykacji/ śmierci Benedykta XVI nie mamy papieża.
Tej ostatniej opinii zupełnie nie rozumiem i neguje w całości, a te inne skrajne są dla mnie zdziwieniem.
Zdziwieniem, bo dlaczego nie możemy do pontyfikatu papieża podejść zdroworozsądkowo, popatrzyć na niego z dystansem i ocenić w sposób rzetelny? Naprawdę pontyfikat papieski musi być albo świętym pontyfikatem, albo heretyckim? Nie może być nic pomiędzy?
Przyznam się, że jak czytam większość przychylnych ocen, to mam wrażenie że nie czytam o papieżu Franciszku. Z drugiej strony takie samo wrażenie mam gdy czytam te krytyczne oceny.
Dla mnie papież Franciszek to przede wszystkim papież z „końca świata”. Myślę, że to jest klucz w zrozumieniu tego pontyfikatu. Patrząc na osobę papieża z naszej europejskiej, czy wręcz polskiej perspektywy, nie możemy w pełni zrozumieć postępowania Franciszka.
Zdziwiło mnie, że polskie media ta mało poświęcają relacjonowaniu tego jak odejście papieża przeżywają jego rodacy czy szerzej Ameryka Łacińska. Niewiele jest obrazków z tego rejonu świata, a szkoda. Gdzieś dokopałem się jednak do krótkich rolek czy niewielkich wzmianek o tłumnym wspólnotowym przeżywaniu śmierci papieża. Nie wiem czy Argentyna przeżyła coś podobnego jak Polska 20-lat temu, ale z tych wzmianek wydaje się że tak, a to oznacza, że postępowanie tego papieża dobrze rozumieją jego rodacy i z ich perspektywy tematy poruszane przez głowę Kościoła Katolickiego były tematami ważnymi- tematy społeczne, ekologiczne.
Z naszej polskiej perspektywy zapamiętamy Franciszka przede wszystkim z jego wypowiedzi czy zmian w kwestiach moralności i światopoglądowych. Te jego wypowiedzi nie były dla wielu z nas zrozumiałe, a często powodowały mętlik, ale być może dla rejonu świata z którego papież pochodził, nie były to ważne tematy i zupełnie się nie przebiły.
Jest wiele kwestii za których cnie papieża Franciszka, choć znów mam wrażenie że zmarnowałem szansę, że niezbyt często sięgałem po jego nauczanie- mimo że było podane tak prostym językiem. Nie sięgałem bo być może zniechęciły mnie te jego słowa rzucane często na konferencjach prasowych z którymi, ciężko było mi się zgodzić, bo nie akceptowałem jego działań i słów dotyczących wojny na Ukrainie czy w pewnym stopniu relatywizmu jaki wprowadzał.
Nigdy nie napiszę że był to wielki papież, ale nie powiem też że był to zły papież. W małym stopniu poznałem jego nauczanie, ale jego styl bycia, ojcowskie pouczanie w prostych słowach, pogodne usposobienie i prostota pociągało. Cieszę się, że mogłem spotkać go kiedyś osobiście, w początkach jego pontyfikatu na audiencji generalnej w Watykanie.
Uważam, że był to dobry papież, który popełnił kilka istotnych błędów.


Te wypowiedzi mówią raczej o ludziach którzy te opinie rzucają niż o papieżu Franciszku. O tym, co jest tak naprawdę dla nich ważne. To jest zastanawiające.
Pamiętam jak w 2013 papież mówił o „skandalu w Lampedusie”. Oddżwięk przerósł moje oczekiwania. To po jego wypowiedzi EU przyjęło tzw. pakt migracyjny. W Polsce zrobiła się z tego sprawa polityczna. Ale, tak naprawdę, ludzie chyba nie wiedzą co jest tak naprawdę w życiu ważne. Franciszek był jakoś bliżej tego, by zajmować się rzeczami naprawdę ważnymi. I to w nim doceniam. Chociaż, rzeczywiście, nie był idealny. Ale kto jest? Jezus mówił o belce w oku.
dobrze powiedziane