Bliskość w małżeństwie, w sposób bezpośredni kojarzy nam się z seksem, tymczasem seks jest tylko jedną z oblicz tej bliskości i jej ukoronowaniem. Bliskość w małżeństwie to bowiem przede wszystkim bliskość emocjonalna i duchowa.
Dlatego też, łatwo tą bliskość zatracić. Może pozostać przywiązanie, może pozostać układ na życie, może pozostać nawet bogate życie seksulane, ale bez bliskości tej duchowej i emocjonalnej jest jedynie wydmuszką prawdziwej bliskości i seksu.
Budowanie bliskości tej duchowej, zaczyna się od tego, że tak naprawdę to my małżonkowie jesteśmy dla siebie najważniejsi. My- a nie nasze dzieci, nie pozycja materialna naszej rodziny, nie nasza kariera, nie nasze rodziny z których się wywodzimy. To poukładanie priorytetów jest pierwszym krokiem.
Drugi krok to wiedza o tym, że ta bliskość duchowa jest ulotna, że trzeba o nią walczyć. Jak to zrobić? Pamiętać, że z chwilą nałożenia sobie nawzajem obrączek nie staliśmy się nawzajem swoimi niewolnikami. To nie jest tak, że skoro ksiądz pobłogosławił to już zaklepane, nie trzeba się starać. Myślę, że dopiero w małżeństwie trzeba się starać.
Wcześniej jesteśmy dla siebie tajemnicą, która nas zaskakuje, fascynuje, pociąga. W zakochaniu często siebie idealizujemy, nie wiemy o swoich wadach. W małżeństwie jest odwrotnie, czym dłużej w las tym bardziej znamy się jak łyse konie i to znamy się także z tej drugiej strony.
Przecież nikt nas bardziej nie irytuje niż własna żona/mąż, prawda?
W takich warunkach budowanie bliskości to często praca w której nie ma miejsca na spontaniczność, bo dzieci, praca, obowiązki. Codzienność nas przytłacza i nawet jeśli rano planujemy wspólny miły wieczór, to wieczorem nie mamy na niego siły.
Budowanie bliskości to zatem najpierw zaplanowanie czasu dla siebie. Czasem dłuższego, czasem krótszego, ale czasu tylko dla nas dwojga. Czasu gdy ona znów może poczuć że jest dla Ciebie atrakcyjna, najważniejsza, że jesteś tylko dla niej. Czasu w którym on znów będzie mógł o nią się postarać i być tylko dla niej.
Zaplanowanie czasu i miejsca na wspólne bycie dla siebie razem, choćby na trochę, choćby na chwile to nie fanaberia, to obowiązek współczesnych małżonków, zwłaszcza w obecnych zabieganych czasach.

