599. LEON XIV: wiara to nie zespół nakazów i zakazów

„Wiara jest przede wszystkim odpowiedzią na miłość Boga, a największym błędem, jaki możemy popełnić jako chrześcijanie, jest, według słów św. Augustyna, „twierdzenie, że łaska Chrystusa polega na Jego przykładzie, a nie na darze Jego osoby” (Contra Iulianum opus imperfectum, II, 146). Ileż to razy w niezbyt odległej przeszłości, zapominaliśmy o tej prawdzie i przedstawialiśmy życie chrześcijańskie głównie jako zbiór przykazań, których należy przestrzegać, zastępując wspaniałe doświadczenie spotkania Jezusa – Boga, który oddaje nam siebie – religią moralistyczną, uciążliwą i niezbyt atrakcyjną, która w pewnym sensie jest niemożliwa do realizowania w konkretnym powszednim życiu”

Powyższe słowa papież Leon XIV skierował do uczestników seminarium odbywającego się w ramach Jubileuszu Rodzin.

Dość często zdarza mi się sięgać do słów nowego papieża. W jego homiliach odnajduje dużo cennych słów, dających do myślenia a jednocześnie często bardzo oczywistych, dlatego od dziś, od czasu do czasu papieską naukę tu na blogu będę przytaczał.

Powyższe słowa są niezwykle prawdziwe. Kto z nas nie spotkał się z moralizowaniem, z ostrymi kazaniami kaznodziejów, wakującymi na konkretne zasady: nakazy i zakazy, a jednocześnie tak bardzo odrealnionymi że aż nie chciało się tego słuchać. I nie, nie chodzi o to że księża nie mają upominać, wytaczać konkretne normy, ale nie można tego robić od realiów współczesności.

Także, kto z nas nie spotkał się z urzędniczą machiną Kościoła, z przyjęciem w stylu urzędnik- petent a nie duszpasterz – współbrat  w wierze. Nastawienie wyłącznie na normy, zakazy i nakazy, nie jest dobre. Rolą Kościoła jest przecież prowadzenie wiernych w wierze, do tego stopnia, by poznali w swoim życiu żywego Jezusa Chrystusa i to, że warto mieć Go za przyjaciela. Przykazania są ważne, normy są ważne, ale czy najważniejsze?

1 thought on “599. LEON XIV: wiara to nie zespół nakazów i zakazów

  1. Pełna zgoda, problem w tym, że tak zostaliśmy wychowani. Uczyliśmy się „czego zakazuje Bóg z ikstym przykazaniu”, byliśmy rozliczani z obecności na mszy, na spowiedzi – ale czy ktoś pytał dziecko, czy faktycznie WIERZY w to wszystko? Mnie nie. Wykonywałem obowiązki religijne tak samo, jak obowiązki szkolne – robiło się, bo się musiało, nawet mając pełną świadomość, że część z nich nie ma żadnego sensu. Nastolatek ma już te 8-10 lat doświadczenia (zarówno w Kościele jak i w szkole), więc nie jest to trudne.
    Czyli trzeba by przekonstruować całą pedagogikę Kościoła (i nie tylko), a potem poczekać kilkadziesiąt lat na efekty.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *