107. Modlić się czy pracować?

Niedawno przypomniała mi się pewna religijna piosenka, której refren brzmi:

Módl się i pracuj święte są te słowa,

Bo kto się modli dojdzie do nieba

A kto pracuje dorobi się chleba

Tylko jak to jest z tą naszą modlitwą. Czy właśnie modlitwa powinna być nade wszystko? Od niej powinniśmy zaczynać, nasz dzień, pracę zadania? Zdecydowanie tak. Jednak, nie do końca.

Spotkałem kiedyś się z taką sytuacją, w której pewna kobieta oddawała się wielogodzinnym modlitwom, każdego dnia. Odmawiała różne litanie, różaniec i wiele innych modlitw. Tymczasem dom miała zaniedbany. Jej mąż, nie mógł poradzić sobie z tym że praktycznie wszystko jest na jego głowie. Praca zawodowa, zajmowanie się dziećmi, często także sprzątanie, bo jego żona wolała spędzać czas na modlitwie, wyjeżdżać na wiele rożnych rekolekcji, spotkań, seminariów.

Stąd piszę, nie do końca.

Czytając dzienniczek Świętej Faustyny znajdziemy pouczenia Jezusa, że także spełnianie codziennych obowiązków może być dla niego miła modlitwą, zdecydowanie nawet milszą niż wielogodzinne odprawianie litanii.

No właśnie, wszystko może być modlitwą. Nasza praca, obowiązki, znoszenie upierdliwego szefa, pokonywanie lenistwa, to wszystko może być modlitwą. Nie przekreślając potrzeby i obowiązku modlitwy, nie wolno nam jednak by modlitwa stała się pretekstem do zaniedbywania naszych obowiązków, zobowiązań wynikających z naszego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *