Tagi

, , ,

Małżonkowie „dotąd dwoje, lecz jeszcze nie jedno, odtąd jedno, chociaż nadal dwoje.”* pisał Karol Wojtyła. Wydaje mi się, że ta jedność to punkt wyjścia we wszystkim w małżeństwie, to szansa na to by prawdziwe żyć sakramentem małżeństwa.  Ta jedność musi być także punktem wyjścia co do wspólnego przeżywania Wielkiego Postu.

Kiedyś uczestniczyłem w rekolekcjach prowadzonych przez  o. Ksawerego Knotza. Mówił on wtedy, że w sakrament małżeństwa to nie tylko ta chwila gdy stanęliśmy przez ołtarzem na przeciwko siebie i składaliśmy sobie przysięgę, ale to wspólne bycie razem, to małżeńska jedność i więź. Ten sakrament urzeczywistnia się we współmałżonku. W małżeństwie jest Bóg. Ojciec powiedział także zdanie, że dla każdego małżonka, wspólnota małżeńska jest najważniejszą wspólnotą w Kościele, ważniejsza niż wspólnota parafialna, grupa modlitewna, wspólnota charyzmatyczna czy jakakolwiek inna wspólnota religijna bądź nie. We wspólnocie małżeńskiej jest Chrystus, bo przecież to sakrament, a w innych wspólnotach nie jest to już takie pewne.

Oczywiste? A tak łatwo o tej oczywistości zapominamy. Jeśli więc podejmować praktyki postne to w taki sposób by nie szkodzić małżeństwu. Cóż z tego, że będzie spędzać wiele godzin na Drodze Krzyżowej czy Gorzkich Żalach jak nie będziesz mieć wtedy czasu dla żony czy męża? Czy Twoja modlitwa naprawdę będzie podobać się Bogu? Czy może lepiej, namówić Go lub Ją i iść na te małżeństwa razem, bądź nawet zrezygnować z części z nich i ten czas poświęcić na byciu razem.

Tylko to razem powinno być takie naprawę… może czasem trzeba się postarać, natrudzić, podrzucić gdzieś dzieci, wyłączyć przeszkadzajki i zamknąć się na Świat i być wtedy tylko dla niej lub dla niego, albo razem iść i szturmować ten czas. Gwarantuje, że wtedy okaże się, że znów jest tak pięknie jak na początku znajomości…

A jak z tym postem? Pościć razem, to może pamiętać, by codziennie dla niej zrobić coś przez co poczuje się Kochana. W faworze dnia codziennego, nie ma czasu na pielęgnowanie naszej więzi, a takie małe gesty mogą znaczyć naprawdę wiele i może wejdą w krew i po poście będziemy o tym pamiętać.

Ktoś powie, że to żadna postna praktyka, bo mamy tak na co dzień. To właśnie może ten Wielki Post sprawi że odtąd będzie więcej par, co żyją tak na odzień.

Można oczywiście inaczej… kiedyś zwierzał mi się przyjaciel, że jego żona przez cały Wielki Post postanowiła sobie, że nie będzie uprawiać seksu. Nie wiem, czy zapomniała zapytać o to mojego przyjaciela, czy po prostu narzuciła mu taki sposób umartwiania, ale gość zadowolony z tego nie był. Czy zatem o to chodzi w Wielkim Poście? Chyba nie. Abstrahując już od tego, że taka narzucona wstrzemięźliwość to nie żadne uświęcanie współmałżonka, ale może nawet grzech?

Za tydzień, w sobotę II część „Postu we Dwoje” Zapraszam.