Tak już się złożyło, że z racji zawodu, od lat blisko jestem małżeństw po których zostają tylko zgliszcza. Powodów przez które małżeństwa się rozpadają jest bardzo wiele. Alkoholizm, zdrady, znęcanie, to takie najbardziej drastyczne. Mniej to pojawienie się tak zwanej różnicy charakterów, egoizm czy uzależnienie od rodziców.
To tylko przykłady…, ale wydaje mi się, że praprzyczyną większość rozwodów jest brak prawdziwego bycia razem, zaniedbanie tego by ciągle zdobywać się nawzajem i zapraszać się do swoich prywatnych światów, po to by każdego dni na nowo budować swój wspólny świat.
Ogromna większość rozwodów to także związki, w których przy budowaniu ich wspólnego Świata, zabrakło też miejsca dla Boga. Frazesem nie jest stwierdzenie, zwłaszcza w małżeństwie, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu. Naprawdę, wiać to gołym okiem, że w tych związkach, w których oboje małżonków zaprosili Boga, nawet jeśli pojawia się kryzys, to potrafią ten kryzys pokonać.
Od czego więc zaczyna się kryzys w małżeństwie? Kryzys zaczyna się już wówczas, gdy po całym dniu zabiegania, gdy poświęcacie się dla innych, znajdujecie chwilę dla siebie, ale zamiast spędzić ją razem naprawdę, spędzacie ją obok siebie. Siedzicie np obok, popijacie wspólną kawę, ale oboje macie głowy w telefonach, komputerach. Spędzacie więc czas razem, ale nie wspólnie.
Nie chodzi więc też o to, że będąc w małżeństwie nie wolno pozwolić sobie na chwile samotności. I takich chwile są potrzebne. Chodzi jednak o to, że planujecie wspólny czas ale to bycie naprawdę razem, staje się za trudne. Idziecie więc na skróty: wspólna kawa, komunikaty są w danym dniu zdarzyło się u nas nawzajem i że na drugi dzień dziecko trzeba odebrać wcześniej z przedszkola, a potem ucieczka w wirtualny świat smartfonów, facebooków, zamiast prawdziwego poświęcenia czasu dla siebie.
Z czasem przestajemy umieć z sobą rozmawiać. Zamiast rozmowy pojawiają się komunikaty z dnia bieżącego i komunikaty co w dniu jutrzejszym. Brak wspólnych rozmów, takich prawdziwych, brak dzielenia się swoim życiem, to pra prczyna większości kłopotów we wspólnym kroczeniu drogą życia.

