328. Opowieść o księdzu Jerzym

Poszarpana zakrwawiona sutanna, przecięta koloratka, wyrwany kawał czarnego materiału z wpiętą Matką Boską. A w kieszeniach drobiazgi, zapalniczka z logiem „Solidarności”,papierosy. Te przedmioty były świadkiem wielkiej agresji, eskalacji zła, szczególnego- wprost niewyobrażalnego okrucieństwa człowieka do człowieka.Te przedmioty towarzyszyły w ostatnich chwilach ziemskiego życia księdzu Jerzemu Popiełuszce. Nie będzie to jednak opowieść o złu, o agresji, o zbrodni. Będzie to opowieść o człowieku którego cechowała przede wszystkim dobroć.Tą dobrocią zarażał innych  i prowadził do Boga i chyba właśnie przez tą dobroć zginął.

Jest koszmarna, szarobura rzeczywistość PRL-u. Stan Wojenny. Szykany na Kościół, tradycyjne wartości,polityczne represje ludzi 'Solidarności”,internowania. W Jego mieszkaniu- na plebanii, nie zamykają się drzwi. On łączy różne środowiska, wspólnoty, grupy społeczne. Przyciąga ich do siebie,prostotą, szczerością, dobrocią i wiarą. W jego mieszkaniu jest skład darów, leków, ubrań.Mieszkanie pozostaje otwarte dla każdego. Pisał: „Wolnego dnia nie mam. Zauważyłem, że nieraz siedzę w domu, chociaż mógłbym gdzieś wyjechać, bo mi szkoda, że może pod moją nieobecność ktoś będzie potrzebował pomocy”. Tą pomoc niósł każdemu, niezależnie po której stronie ten ktoś był.

W pierwszą, wigilijną noc stanu wojennego przez wiele godzin chodził po mieście i dzielił się z żołnierzami i zomowcami,mającymi wówczas służbę opłatkiem.  Pewnego razu posłał też obserwującym go pod plebanią w samochodzie esbekom termos z gorącą herbatą. Gdy pewnego zimowego wieczoru ktoś poprosił go o buty, ten zdjął swoje i przekazał innemu.

Jego Msze na Ojczyznę przyciągały tłumy. Nie było tam jednak polityki, nie było nienawiści. Była prawda. Była ewangelia, było o godności każdego człowieka, o poszanowaniu jego pracy, o wolności słowa. Apelował o prawdę, rezygnację z chęci odwetu za doświadczane krzywdy. Powtarzał za św. Pawłem „zło dobrem zwyciężaj”. Sam był ofiarą nie tylko hejtu ale wprost zastraszeń i gróźb. Ośmieszany, pomawiany, ale także zastraszany. głuche telefony, wulgarne i grożące pozbawieniem życia anonimy, czy liczne oskarżenia i wezwania na komisariaty czy do prokuratury.

Mimo wszelkiego zła, którego doświadczał, wołał o zaniechanie odwetu,wołało wybaczenie i miłość. Szukał drogi do serca każdego człowieka, po to by zanieść tam Boga. Mawiał: „Służyć Bogu, to szukać dróg do ludzkich serc. Służyć Bogu to mówić o złu jak o chorobie, którą trzeba ujawnić, aby ją móc leczyć. Służyć Bogu, to piętnować zło i wszystkie jego przejawy”.

Mówił też: „Życie trzeba godnie przeżyć, bo jest tylko jedno. Zachować godność człowieka, to pozostać wolnym, nawet przy zewnętrznym zniewoleniu.” Pozostał wolnym, choć za głoszenie prawdy, za Miłość i dobroć którą chciał obradować każdego, nawet swojego wroga -zapłacił najwyższą cenę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *