Jutro obchodzimy uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Wielu z nas, jutro z przekonaniem powie, tak Jezus jest Królem Wszechświata, jest moim Królem- to oczywiste. Tylko co to konkretnie oznacza?
Ostatnio, zamiast nazywać Jezusa Królem, często- zwłaszcza w ruchach charyzmatycznych- mówi się o tym, że Jezus jest Panem naszego życia. Często organizuje się stosowne adoracje Najświętszego Sakramentu lub uwielbienia, w trakcie których, zawierzamy nasze życie Jezusowi. Mówi się wówczas, że odtąd jest gospodarzem naszego życia, naszej działalności, sytuacji zawodowej, rodzinnej zdrowotnej, każdej.
W takim myśleniu, jest jednak duże niebezpieczeństwo. Bo skoro Jezus jest Panem, to niech nami rządzi. Skoro oddałem mu swoje życie, to niech teraz stara się On o to by mi się powodziło. Do tego można jeszcze dodać, piękną zresztą, modlitwę, „Jezu ty się tym zajmij”i zaprzeczenie tego kim powinien być uczeń i poddany Jezusa mamy gotowe.
Wystarczy bowiem wrócić do czytań z poprzedniej niedzieli. Tam w II czytaniu padły następujące słowa:
Kto nie chce pracować, niech też nie je!Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli. (2Tes 3,7-12)
Zatem, być poddanym Jezusa, to nie myśleć magicznie. Nie wystarczy bowiem oddać swojego życia Jezusowi na modlitwie i pozostać biernym. Oczywiście powierzanie Jezusowi swoich problemów, trudów, zamierzeń jest pięknym wyrazem naszej wiary. Uciekanie się o pomoc do Niego jest gestem zaufania Bogu. Dziękowanie Jemu za wszystko co osiągnęliśmy i ofiarowanie naszych sukcesów Jemu jest wyrazem miłości, wiary i wdzięczności Bogu.
Zatem z jednej strony modlitwa i pełne zaufanie w Jego opiekę, ale z drugiej działanie. Uczeń i poddany Jezusa nie tylko spędza czas na kolanach i modlitwie, ale też sprawia że całe jego życie, jego praca, obowiązki rodzinne stają się modlitwą. Działa, a więc robi wszystko by zarobić na chleb, podejmuje inicjatywy, ryzykuje, nie marnuje czasu na głupoty. W przypadku zdrowia- modli się o nie, prosi o dar uzdrowienia w chorobie, ale jednocześnie nie poprzestaje na tym, ale robi wszystko by w sposób medyczny powalczyć z chorobą.
„Jezu jesteś Królem mojego życia, zatroszcz się zatem o swoje królestwo. Jezu Ty się zajmij moimi problemami.” To piękna modlitwa. Jeśli jest odmawiania o daną sprawę, w połączeniu z maksymalnym ludzkim działaniem w tej sprawie staje się wyrazem pięknej miłości do Boga i zgodzie na Jego panowanie w naszym życiu.

