Tagi

, , , , , , ,

adw-opowByło ich dwóch. Adam i Jacek. Tacy bracia co to skoczyliby za sobą w ogień.

Gdy dorastali ich rodzice się rozwiedli. Zostali sami, przy ojcu, bez matki. To był dla nich cios, ale ten trudny dla nich okres jeszcze bardziej ich do siebie zbliżył.

Burza w ich domu przetoczyła się w trudnym dla nich okresie dojrzewania i nie pozostała bez wpływu na ich postępowanie. Wpatrywali się jednak w postawę ich ojca, który mimo że jego małżeństwo nie wyszło, mimo że ich mama poszła do innego, zachował się przyzwoicie. Nigdy do nich jej nie krytykował, nie pozwalał by oni wieszali na niej psy, zawsze pozostał jej wierny. W dzisiejszych czasach to heroizm.

Ten heroizm oddziaływał na nich. Jak sami dziś mówią, gdy patrzyli na ojca, gdy dostawał od życia i innych po tyłku, to sami starali się nie robić mu dodatkowych problemów. Różnie z tym bywało, ojcu udało się zbudować z nimi, wyjątkową relację. Też stał się dla nich nie tylko tatą, ale i przyjacielem i kumplem.

Był taki czas, i taka rozmowa, gdy przyrzekli że już zawsze będą dla siebie nawzajem wsparciem, że nie pozwolą by cokolwiek rozbiło ich przyjaźń i rodzinne więzi. Potęgą tej miłości doprowadzili zresztą do tego że i ich matka wróciła do taty.

Jedność tej rodziny była nie zwykła. Święta które razem spędzali naprawdę magiczne, wyjątkowe.

Potem ich drogi jednak się rozeszły. Założyli rodziny. Każdy pożeglował na swoim statku oddzielną odnogą rzeki życia. Rodzicom i braciom zależało by nadal pielęgnować te rodzinne więzi, na tyle na ile jest o możliwe wówczas gdy każdy z nich założył swoją własną rodzinę.

Żona Adama nie rozumiała relacji panujących w rodzinie jej męża. Ona takich z domu nie wyniosła. Nie wiedziała jak się zachować. Zaczęła grać. Odtąd rodzina Adama tylko wtedy była otwarta na pielęgnowanie rodzinnych tradycji braci gdy miała na to ochotę jego żona.

Wszystko zaczęło się psuć. Wszyscy to czuli, ale nie chcąc doprowadzić do rozerwania relacji, zaczęli udawać. Prawdziwe relacje i rodzinne uczucia zastąpiła gra pozoru. Wszystkich denerwował dyktat żony Adama, ale wszyscy też milczeli. Chcieli dla Adama jak najlepiej udawali więc że wszystko jest ok.  

Wszyscy zmuszali się do spotkań. Wszyscy wiedzieli, że to co się na nich odbywa, to konwenanse, gra pozorów, zakłamanie i fałsz.  Spotkania robiły się coraz bardziej oficjalne i nudne, a w ich trakcie coraz częściej dochodziło do, zimnej nienazwanej wojny, zwłaszcza między żonami dwóch braci. Do tej mieszanki dołóżmy frustracje rodziców, którzy widzieli jak to wszystko wygląda. Mieszanka iście wybuchowa.

Święta w tej rodzinie stały się przykrym obowiązkiem, czasem gdy dla pozorów na twarzach pojawiał się uśmiech, gdy z obowiązku składano sobie życzenia i obdarowywano prezentami. Gdy wszystkie relacje to było tak naprawdę odhaczenie kolejnych obowiązków. Nie nie- było, kłótni, wrogości, ale to co było to jedynie wydmuszka dawnych relacji ich karykatura.

Wszystko dlatego, że w nowej sytuacji, styku różnych tradycji rodzinnych różnych interesów, zabrakło odwagi by w prawdzie na nowo ułożyć wspólne relacje. Nie było już bowiem jednej rodziny, były ich trzy: Adama, Jacka i ich taty. Trzeba było na nowo nauczyć się bycia z sobą, na co dzień i od święta.

Prościej było grać. Tak żonie Adama jak i innym. Fałsz zabijał jednak te więzi. Brak wzajemnej rozmowy i wsłuchania się w innych, brak prawdziwej chęci poznania siebie nawzajem, doprowadził do upadku.

Ile takich jest rodzin i relacji? Znamy to pewnie ze swojego doświadczenia.  Nie umiemy z sobą być i rozmawiać, wsłuchać się w siebie nawzajem. Patrzymy tylko na czubek swojego nosa, i narzekamy na innych. Przy świątecznym stole zachowując jednak pozory relacji pełnej miłości.

Adwent to czas, by może uporządkować te wszystkie fałszywe relacje. Dla Adama, Jacka i ich rodziców lepiej byłoby pewne rzeczy nazwać po imieniu, szczerze porozmawiać i spróbować nauczyć się siebie na nowo, ale prawdziwych siebie.

Święta są odzwierciedleniem relacji na co dzień. Mówi się jaka wigilia taki cały rok, ale trzeba odwrócić to powiedzenie, jaki cały rok taka wigilia. Jeśli chcecie mieć zatem piękne, pełne magii do dobrych uczuć święta nie biegajcie za super prezentami, nie skupiajcie się na mega porządkach, postaracie się za to uporządkować swoje relacje, nazwać je po imieniu, odkryć się, pozbyć fałszu i obłudy. To trudne, ale jest jeszcze na to czas. Wówczas Święta jeszcze w tym roku mogą być naprawdę piękne.

Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J. 8 31-32)

*zbieżność imion sytuacji,  przypadkowa.

Przez cały adwent, w każdy wtorek i czwartek, kolejne opowieści adwentowe. Zapraszam.