Tagi

, , , , ,

Dziś trzecia, ostatnia, ale chyba najmocniejsza „Adwentowa Opowieść” Znów cofniemy się do początku XX wieku, dokładnie do 1919 roku, tym razem do Polski. Poznamy historię pewnego małżeństwa oczekującego narodzin kolejnego dziecka.

Ich życie nie było łatwe. Nie przelewało się im, mimo że Karol jako oficer wojska polskiego nie narzekał na zarobki. Emilia była już grubo po 30-stce. Mieli jedno dziecko. Choć zawsze podkreślali że są rodzicami dwójki. Najmłodsze dziecko, ledwie 3 lata temu zmarło kilkanaście godzin po porodzie. Mieli więc jedynie syna i bardzo pragnęli rodzeństwa dla niego.

Jaka więc była ich radość gdy okazało się, że Emilia znowu jest w ciąży. Karol nie był wylewnym mężczyzną, to surowy żołnierz- ale cieszył się jak dziecko, że znów zostanie tatą. Ich radość nie trwała jednak długo. Emilia poczuła się nie najlepiej, po badaniach lekarz przekazał hiobowie wieści.

Ginekolog stwierdził że ciąża jest zagrożona. Nie ma szans na to by ją donosić, a jeśli to się uda, dziecko i tak urodzi się martwe, co gorsza ciąża jest zagrożeniem dla życia matki. Ze smutnym wyrazem twarzy, ale stanowczo podkreślił iż jednym wyjściem jest aborcja. Jego słowa: „Nie przeżyje pani tego porodu, proszę dokonać aborcji”, długo dźwięczały w głowie Emilii. Razem z mężem wiedzieli jednak jedno: nie zabiją tego dziecka.

Poszukali więc pomocy u innego specjalisty. Dalszy okres ciąży prowadził lekarz wojskowy dr Samuel Taub. Karol jak i Emilia całą troskę o ciąże zawierzyli Marce Bożej. W jej opiekę Emilia powierzyła życie dziecka którego nosiła pod sercem. Razem z mężem spędzili na modlitwie długie godziny, wszystko zawierzając Bogu.

Nadszedł dzień 18 maja 1920 roku, gdy ciąża zakończyła się szczęśliwym porodem. Emilia przeżyła poród i opiekowała się dzieckiem, jeszcze przez 9 lat. Dziecku, dano na imię Karol, jego nazwisko to Wojtyła.

Gdyby jego rodzicie zdecydowali się na aborcję Polska i Świat nie mieliby świętego papieża Jana Pawła II. Jak bardzo więc ta ich decyzja zmieniła losy Polski, Europy, Świata i Kościoła.

Tak, nasze decyzje, nawet te prywatne, wywierają skutek w historii świata,choć tego skutku my- tak jak rodzice Karola- nie widzimy. Gdyby poszli wówczas za cywilizacją śmierci a nie cywilizacją życia być może Polak nigdy nie zasiadłby na tronie Piotrowym. Zawsze więc, trzeba być za życiem, a aborcja w każdych okolicznościach jest złem.

Tekst powstał w oparciu o artykuł  z Gościa Niedzielnego „Namawiali ją do aborcji. Urodziła Karola Wojtyłę

 

To już trzecia i ostatnia „Adwentowa Opowieść”. Poprzednie: o stanowczym przeciwstawieniu się złu, niezależnie od konsekwencji i pięknej miłości w czasach II Wojny Światowej znajdziesz TUTAJ, oraz o pięknie miłości małżeńskiej która prowadzi do Boga do przeczytania TUTAJ.

W 2016 roku, obok historii Św. Moll skupiałem się w adwentowych opowieściach na głównych postaciach adwentu: Matce Boskiej, Św. Józefie a także Świętym Mikołaju– te historie znajdziesz w archiwum bloga z grudnia 2016 roku, w tym roku Adwentowe Opowieści koncentrowały się wokół postaci Świętych XX wieku i ich miłości małżeńskiej oraz aborcji.

Kolejne „Adwentowe Opowieści” może już w przyszłym roku. O czym będą… nie wiem zobaczymy. Wiele jest prawdziwych historii, prawdziwych osób które warto tu na blogu przypomnieć.